wtorek, 4 grudnia 2012

Moja Spowiedź -prywatnie:), moje pierwsze lakiery ESSIE recenzja, kusząca czerwień, prezent

Witajcie Kochani, przepraszam za przerwę w blogowaniu... Mam pare rzeczy na swoje usprawiedliwienie ;)... Spędzony ponad tydzień z moim chłopakiem - gdy wyjeżdzał, był juz na peronie, pociąg podjeżdżał... rozmawialiśmy przez tel., poprosiłam "Zostań..." i za 15min. był u mnie w pracy, nie wsiadł- nie pojechał, został na jeszcze tydzień, bilety przepadły i w ogóle... Szcześliwa byłam, nie mogłam uwierzyć, że jest u mnie..akurat miałam czesanie ślubne, klientka mi go podrywała :D haha. Było super!:) Kuchenne rewolucje były:D jak z M.Gessler :D i perfekcyjna pani domu też!:D a później u mnie w pracy mój P.odbywał praktyki :D się śmieliśmy, że jeszcze trochę i by zaczął strzyc, już włosy potrafi mi umyć i potem ułożyć;))... no i spa. Ale sielanka się skończyła już... -i tu nast.powód- remont- przebudowa domu (właśnie się zaczęła...)- ile roboty, masakra co się dzieje! A ja żyję na walizkach... Rodzice się wyprowadzili... Trochę ciężko jest, obowiązki...  
W pracy młyn... często na koniec,czy po pracy ręce mi drętwieją, aż niesprawne(mam to po mamie)... Ale wszystko wynagradza widok klienta przeobrażającego się z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia;)) i jego wdzięczność, zadowolenie... Mam satysfakcje ze swojej pracy.. Poznaje wiele ludzi. Oczywiście czasem trafia się osoba, która ma zły dzień i musi innym psuć humor, się wyładować, czy z natury jest złośliwa, a wszystkich innych traktuje jak poddanych... Nie rozumiem takich ludzi, bo sama taka nie jestem:) zawsze się uśmiecham- tak inni mówią:). Wiele na prawdę fajnych osób poznałam w salonie. Zawód fryzjera/kosmetyczki wymaga w pewien sposób zbliżenia się do intymności drugiej osoby, na bliższy kontakt...i musi tu istnieć zaufanie, inaczej nie ma sensu:) Lubię słyszeć-widzieć od klienta, że jest w dobrych rękach, czuje się bezpiecznie, docenia mnie... bo nie jestem ani ja,ani nikt maszyną do pracy, a tylko człowiekiem... Np.wczoraj odmówiłam jednego faceta, bo tak zmęczona byłam, ręce już mi drętwiały, że maszynka mogłaby mi wypaść z dłoni...(było już trochę po oficjalnym zakończeniu pracy)...no ale nic się nie stało M. go ostrzygł, wszyscy zadowoleni...  

Trudna to praca, ale po przeanalizowaniu chyba jednak więcej plusów niż minusów:). Cieszę się, że mogę powiedzieć, że robię to, co lubię. Oczywiście ciągle muszę sie doskonalić, uczyć... ale to mnie hmm "odpręża, uspokaja", do tego stopnia, że kiedyś na poprawę humoru zamiast np.sięgnąć po czekoladę ja sięgałam po nożyczki i strzygłam, czy po główkę treningową i robiłam fryzury...
Jeszcze do tego wszystkiego niedługo spełni się moje marzenie, a właściwie pare w jednym... Mam nadzieję, że się spełni;) nie chcę zapeszać... <i kolejny powód...> -dużo spraw do załatwiania... myślenia... planowania... analizowania... i w ogóle...
I ciągłe dążenie "aby było jak najlepiej" - szczęście i spokój...:) -życie człowieka:):).    *moja mała wada-wszystko co robię staram się jak najlepiej, do najmniejszego szczegółu, chcę dążyć do perfekcjonizmu...-i czasem może być to niezdrowe i powodować, że ktoś kto tak nie robi, to mnie nie zadowoli... no ale hamuje się ;)) czasami :D.

Ok, więcej grzechów nie pamiętam...;)
Przejdźmy do Essie - to moje pierwsze lakiery z tej firmy...
Przyszedł czas na mnie, abym się skusiła... Aj, nie mogłam się oprzeć 3szt.w TKmaxie za Ł10, czyli ok.50zł?:)
*ten ost,(040) jest na paznokciu jak przezroczysty- użyłam go jako bazy pod lakier:).

 Najbardziej podoba mi się ta kusząca czerwień;) brąz był cięższy do pomalowania i efekt mnie nie powala...
 Pozytywnie się zaskoczyłam tymi lakierami- ich cena jest równa co do jakości, szybko schną (choć ja oczywiście musiałam dotknąć akurat tym brązowym..), dobrze się trzyma, nie smierdzi (!), przyjemnie się maluje:).

 I ost.powód mojej nieobecności to jeszcze...imprezy itd.-urodziny siostry (24listopada), imieniny mamy... itd., odwiedziny rodziny...
*na zdjęciu prezent dla mojej kochanej siostrzyczki:) sukienka H&M, peeling St Ives (w PL chyba trudno już dostać tą firmę, tak?), torba TKmaxxx, gift voucher TKmaxxx, winko z kieliszkiem i czekoladkami Lindtt, szklanka i mini Jack Daniels, pocztówka... Uff siostra zadowolona...

Prezenty, prezenty... A zaraz Święta i znów prezenty, macie już coś, czy jeszcze czekacie? Już czuć gorący okres przedświąteczny...

Pozdrawiam, buziaki

10 komentarzy:

  1. Musisz być bardzo szczęśliwa z chłopakiem- bo taki miło się o nim czyta :) u mnie już czuć okres przedświąteczny - robię listy co kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Listy-dobra sprawa:). Dziekuje, tak jestem bardzo:)

      Usuń
  2. Ja prezenty świąteczne kupuję już od kilku tygodniu, jednak pare jeszcze muszę dokupić :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez tak zawsze robilam, a teraz swieta troche szybko... za szybko nadeszly... czas tak pedzi:)

      Usuń
  3. Ładny makijaż :) i świetne lakiery!! nie mam jeszcze lakieru tej firmy, ale czytałam wiele pozytywnych recenzji o nich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wielka fanka Essie nie jestem, nie dosiegnela mnie essie - mania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że praca sprawia Ci satysfakcję, to jest najważniejsze!
    No i życzę, żeby Twoje marzenie się jak najszybciej spełniło, trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń